Chciwość jako czynnik chaosu w gospodarce globalnej vol. 1

Definicja chciwości

„Chciwość to dobra rzecz. Chciwość się sprawdza. Chciwość pomaga. Chciwość przechodzi do sedna sprawy i uwalnia ducha. Chciwość we wszystkich postaciach – na pieniądze, na życie, na miłość, na wiedzę. Dzięki chciwości mamy postęp ludzkości. Dzięki chciwości uratujemy nie tylko Teldar, ale także tę drugą kulejącą firmę – Amerykę”.

Słynny monolog Gordona Gekko w filmie Oliviera Stone. Od lat osiemdziesiątych jest mottem dla wielu bogatych, lub chcących być bogatymi. Apoteoza chciwości, jednego z siedmiu grzechów głównych przez ostatnie dwadzieścia lat była motorem napędzającym gospodarkę globalną. Nierozerwalnie związana z neoliberalizmem. Jak wiele innych dróg polegających na zacieraniu różnic między dobrem a złem zaprowadziła donikąd. Według słownika języka polskiego: „chciwość to pragnienie, pożądanie czegoś; zachłanność, pożądliwość.” Całe zło tej postawy poznajemy po jej skutkach. Chciwość sprawia, że rzeczy materialne stają się ważniejsze od osób. Nieuchronnie prowadzi to do działania przeciwko społeczeństwu. Na skalę globalną lub lokalną. Słowo chciwość często mylimy obecnie ze skąpstwem. Jednak rozpatrując jako jeden z siedmiu grzechów głównych zachowuje swoje dawne przesłanie. Jest odpowiednikiem łacińskiemu słowu avaritia, czyli zachłanność, a dokładnie chciwość pieniędzy (po grecku filargyria). Pieniądz sam w sobie nie jest ani dobry ani zły, jest środkiem wymiany za który możemy nabyć wiele rzeczy potrzebnych nam w codziennym życiu. Jednak kiedy staje się przedmiotem pożądania albo środkiem do zaspokajania pożądliwości i kaprysów potrafi zniewolić człowieka. Kiedy chciwość opanuje serce człowieka nie ma w nim miejsca na rodzinę, przyjaciół, duchowość.

Dodatkowo chciwość ma dobry PR w mediach. Wielu z nas nie potrafi asertywnie podchodzić do zgiełku medialnego. Ludzie, którzy nieuczciwie dorobili się majątków są przedstawiani jako poważni biznesmeni. Powoli brak zasad staje się jedyną zasadą.  Wielu artystów dostrzega ten problem. Eddie Vedder w utworze „Society” śpiewa:

Mamy chciwość, z którą się zgadzamy…
myślisz, że musisz chcieć więcej niż potrzebujesz…
dopóki nie posiądziesz wszystkiego, nie będziesz wolny.

Według Tomasza z Akwinu „…chciwość zwraca się wprost przeciw bliźniemu, gdyż nikt nie może posiadać zbyt wielu dóbr zewnętrznych bez niedostatku drugich ludzi.” Jest to wielka myśl, że nadmiar u jednych, powoduje u innych niedostatek. Dotyczy to zarówno pojedynczych osób jak i narodów. Myśl ta została rozwinięta przez Papieża Pawła VI w Encyklice „Populorum progressio” ogłoszonej w 1967 roku. Ojciec św. zawarł w niej przemyślenia na temat wyzysku narodów biednych przez bogate : „Prócz tego należy jeszcze raz powtórzyć: wszelki nadmiar w krajach bogatszych powinien służyć krajom biednym. Zasada, która niegdyś nakazywała pomagać najbliższym, odnosi się teraz do ogółu potrzebujących na całej ziemi – a bogaci pierwsi zaznają jej dobrodziejstw. Natomiast ich dalsze, uporczywe skąpstwo sprowadzi karę Bożą i wywoła gniew biednych o nie dających się przewidzieć skutkach. Czy fala uchodźców jest pierwszym etapem tego gniewu? Kraje kwitnące teraz bogactwem, lecz zatroskane o własny tylko pożytek, wyrządzają szkodę najwyższym dobrom, jakie mają, jeżeli ponad chęć odznaczania się prawością postawią wolę zwiększonego posiadania. Słusznie więc stosuje się do nich przypowieść o człowieku bogatym, którego role tak obrodziły, że nie miał gdzie złożyć swych zbiorów …”.

Stosunki międzynarodowe i handel zagraniczny nie są wolne od przemocy i chciwości. O ile kraje zrzeszone w Unii Europejskiej  starają się być solidarne względem siebie, to postawa ta nie jest przenoszona na kraje spoza paktu. Nie ma czegoś takiego jak dzielenie się nadmiarem. Często kraje bogate używają argumentu, że obdarowywanie pomocą doprowadzało w przeszłości do nadużyć w państwach obdarowanych. Rzeczywiście takie zdarzenia miały, mają i będą miały miejsce. Możemy przywołać wiele takich zdarzeń w Afryce, Azji, Ameryce Płd.. Nie zmienia to jednak faktu, że przestrzeń międzypaństwowa daleka jest od solidarności i często w źle rozumianym interesie narodowym opanowana jest przez chciwość. Żądza ta dotyka nie tylko pojedyncze osoby ale także narody. Początek jest zawsze jednak w indywidualnych zachowaniach. Zbyt często osiągnięciu jakiegoś celu (budowa domu, prowadzenie firmy, inwestycje giełdowe, walutowe) towarzyszy brak zachowania umiaru w gromadzeniu środków. Towarzyszy temu wiara, że tylko pieniądze mogą zapewnić szczęście i niezależność. Następstwem tego jest ciężka harówka, często bez odpoczynku po to by mieć zapełnione konto w banku. Przekroczenie umiaru, to nieumiarkowana żądza posiadania, czyli chciwość. Są to podstawy myśli chrześcijańskiej. Ale nie tylko. Występują one także w dziełach Arystotelesa, Cycerona, Prawie żydowskim.  Pisało o tym wielu teologów, Doktorów Kościoła. Paweł z Tarsu poszedł nawet dalej i przyrównał chciwość do bałwochwalstwa. Biorąc pod uwagę jak wygląda obecny świat jest w tym dużo prawdy.

Prestiżowy samochód i złota karta kredytowa w wielu rodzinach zajmuje główne miejsce na ołtarzu rodzinnym. Kupowanie rzeczy by zaimponować sąsiadowi, zaciąganie kredytów ponad miarę to też świadczy o chciwości. Nie dotyka ona tylko bogatych. Doświadczają jej także biedni, często z tego powodu biednieją jeszcze bardziej. Nie znaczy to, że dobra materialne czy pieniądze są czymś złym. Chciwość jest szukaniem bezpieczeństwa w dobrach materialnych, których symbolem jest pieniądz. Dla zbyt wielu ludzi posiadanie najnowszego modelu samochodu, telewizora, lodówki itp. stało się celem samym w sobie.   Problem chciwości jest przede wszystkim powiązany ze stosunkiem człowieka do rzeczy materialnych, z pożądaniem ich jako źródła życia i szczęścia, z postawieniem ich  na miejscu Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.